Rowerem po wschodzie - GreenVelo

W sierpniu postanowiliśmy, że wybierzemy się na rowerową wyprawę szlakiem Green Velo, który jest położony między innymi na wschodniej stronie Polski. Cała trasa rowerowa liczy ponad dwa tysiące kilometrów i ciągnie się od okolic Kielc do okolic Elbląga. Green Velo przebiega przez 5 województw naszej ojczyzny. Trasa posiada różne warianty szlaków wokół, których znajdziemy wiele atrakcyjnych i ciekawych miejsc. Postanowiliśmy, że przejedziemy 1/4 całości odcinka – tak na dobry początek :). Padło na następujące ustalenia:

  • Termin: 12.08.18 – 16.08.18
  • Miejsce startu: Chełm
  • Meta: Białystok
  • Dystans: 500+ km

Nocować planowaliśmy głównie pod namiotem, który zabraliśmy ze sobą.

Rowerem po wschodzie - GreenVelo

Rowerem po wschodzie – GreenVelo

Chełm – Włodawa

Do miejscowości Chełm dostaliśmy się pociągiem relacji Toruń – Lublin, Lublin – Chełm. Pociąg z Torunia był około 5 rano, na miejscu byliśmy około południa. Szybki obiad i zaczynamy trasę, planowaliśmy zrobić 100km.

Początek trasy - Chełm

Początek trasy – Chełm

Mapa poglądowa całej trasy Green Velo

Mapa poglądowa całej trasy Green Velo

Jechaliśmy głównie twardą nawierzchnią, czasami piaskową, czasami leśną, bywało różnie. Pogoda dopisywała, było bezwietrznie i upalnie. Bagaż rowerowy ważył około 10 kg + waga roweru około 14 kg. Pierwszy dłuższy przystanek zrobiliśmy przy jeziorze Czarnym, które graniczy z jeziorem Białym w okolicach Włodawy.

Jezioro Czarne

Jezioro Czarne

Jezioro Czarne

Podczas wyjścia do toalety w przydrożnym barze (okolica ładna, ale tego obiektu gastronomicznego nie polecamy) słychać było modły i zaklęcia. Okazało się potem, że naucza tam słynny uzdrowiciel Mieczysław B! :). Nie skorzystaliśmy z jego usług :(. Pierwszą noc spędziliśmy pod namiotem rozbijając się za Włodawą. Następnego dnia czekało nas dalsze pedałowanie w kierunku Terespola.

Poranek

Poranek

Szybkie śniadanko i w drogę :)

Szybkie śniadanko i w drogę 🙂

Pierwszy etap trasy

Pierwszy etap trasy

Włodawa – Pratulin

Trasę pokonywaliśmy wzdłuż granicy z Białorusią. Zasięg polskich sieci komórkowych był słaby – praktycznie żaden około 10 km od granicy (współczujemy mieszkańcom okolicznych wiosek i miejscowości) . Dzieje się tak dlatego, że nadajniki po stronie Białorusi działają z większą mocą niż te polskie. Nas jako państwa należącego do UE obowiązują normy, a telefon zawsze będzie łączył się  ze stacją o lepszym zasięgu. Problem pojawił się po powrocie – przyszedł rachunek na 250zł za rzekome korzystanie z internetu (sprawę udało się wyzerować na drodze reklamacji).

 

Bug i Białoruś na wyciągnięcie ręki

Bug i Białoruś na wyciągnięcie ręki

Z widokiem na Bug

Z widokiem na Bug

Trasa była bardzo malownicza, dużo zieleni i dobrze utwardzonego terenu – jednym słowem marzenie :). Nie mieliśmy zbyt wielu przystanków. Na trasie było sporo wiosek, ale niewiele sklepów. Plan był, aby przejechać jak najwięcej kilometrów, bo noc planowaliśmy pod namiotem. Na trasie mieliśmy okazję zobaczyć sporo elementów Kościoła unickiego. Unici wywodzą się z Kościoła prawosławnego, zobowiązali się uznać dogmaty Kościoła katolickiego i zwierzchnictwo papieża.

Parafia unicka pw. św. Nikity męczennika w Kostomłotach

Parafia unicka pw. św. Nikity męczennika w Kostomłotach

Krzyż ku czci Unitów Podlasia

Krzyż ku czci Unitów Podlasia

Zakończyliśmy trasę pod Pratulinem na okolicznym polu. Około godziny 20 udało nam się rozbić obóz i poszliśmy spać.W nocy trochę przeszkadzały nam odgłosy okolicznej zwierzyny, która chyba obudziła się w nocy,  albo w nocy nie śpi. Jednym słowem egzotycznie :).

2 noc w Pratulinie

2 noc w Pratulinie

Codziennie kupowaliśmy pod koniec dnia 5 litrowy baniak wody, służyła nam ona do “kąpieli”. Staraliśmy się wybierać miejsca na obóz nocny, który będzie daleko od drogi, będzie miał możliwość przypięcia rowerów oraz szybką ucieczkę w razie problemów. Ciepłe jedzenie przygotowywaliśmy za pomocą mini kuchenki turystycznej na gaz. Rozbijając namiot zazwyczaj bywało już szaro bądź ciemno (ujęcie powyżej jest z rana dnia kolejnego :), jednak szczęście dopisywało i zawsze mieliśmy piękne widoki z rana na otaczającą nas przyrodę. Następnego dnia wstaliśmy po godzinie 8, spakowaliśmy się i ruszyliśmy do Sanktuarium w Pratulinie.

Sanktuarium w Pratulinie

Sanktuarium w Pratulinie

Drugi etap trasy

Drugi etap trasy

Pratulin – Nurzec

Kolejnego dnia przywitała nas słoneczna pogoda. Po śniadaniu ruszyliśmy dalej w kierunku Janowa Podlaskiego – chcieliśmy zobaczyć konie arabskie. Stadnina koni mieści się około 2 km od centrum miasta. Wejście jest płatne, około 5zł. Samo miejsce robi wrażenie i warto je zobaczyć. Warto zwrócić uwagę nie tylko na stadniny, których jest kilka, ale również na cmentarz, na którym pochowane są konie.

Stadnina Zegarowa w Janowie Podlaskim

Stadnina Zegarowa w Janowie Podlaskim

Trzeci etap trasy

Trzeci etap trasy

Tego dnia, chcieliśmy się dostać do Stacji Nurzec. Czekała nas przeprawa promowa. W okolicy nie ma żadnych mostów są jedynie dwie przeprawy promowe, z których jedna była nieczynna. Rzekę pokonaliśmy promem w Zabużu. Prom jest napędzany siłą mięśni dwóch mężczyzn zatrudnionych przez gminę.

Przeprawa promowa

Przeprawa promowa

Po drugiej stronie lunął na nas deszcz, udaliśmy się do kopalni kredy w Mielniku. Poniżej dwa zdjęcia z kopalni. Powoli zapadał zmierzch więc zaczęliśmy szukać miejsca do spania…

Zapada zmrok

Piękne przestrzenie tuż po wyjściu z namiotu

Nocowaliśmy niedaleko głównej drogi i stacji MOR.

Trzeci obóz – zdjęcie zrobione o poranku

Nurzec – Białowieża

Następnego dnia trasa rozpoczęła się z przygodami, ponieważ przez 2 godziny próbowaliśmy naprawić dętkę w jednym z rowerów. Na początku wydawało nam się, że dziura była w jednej dętce, ale  okazało się, że było 5 dziur w dwóch dętkach. Na szczęście byliśmy przygotowani na taką sytuację. Głównym winowajcą była igła w oponie.

Szybki serwis roweru

Szybki serwis roweru

Po naprawie roweru ruszyliśmy w kierunku Białowieży. Znajdowaliśmy się na totalnie starej polskiej wsi. Nie było nic. Do najbliższego sklepu mieliśmy ponad 20km – jedzenia i picia brak. Pech chciał, że był to 15 sierpnia i wszystkie sklepy były zamknięte. Znaleźliśmy jednak otwarty prywatny sklep, przy którym lokalsi biesiadowali w najlepsze (była godzina 10 rano).

Wsi spokojna, wsi wesoła...

Wsi spokojna, wsi wesoła…

Po długim rowerowaniu dojechaliśmy do Białowieskiego Parku Narodowego. Naszym głównym celem było zwiedzenie rezerwatu wtedy jeszcze nie planowaliśmy, że zostaniemy w Białowieży na noc. Jednakże rezerwat był już zamknięty (godzina 18), ruszyliśmy więc do centrum w poszukiwaniu cywilizowanego noclegu. Ceny mogą przyprawić o ból głowy (niektórzy właściciele życzyli sobie ponad 150 zł za noc/2 osoby), ale u Pana Jawora można się wyspać za 35zł w luksusowych warunkach i to niedaleko centrum (około 3km).

Żebro Żubra – obowiązkowy przejazd rowerem po kładce w rezerwacie

Białowieża – centrum

Uroki zachodu słońca

W centrum zjedliśmy pyszne pierogi z dziczyzny  – polecamy (Gospoda pod Żubrem)!

Czwarty etap trasy

Czwarty etap trasy

Białowieża – Białystok

Z samego rana ruszyliśmy do rezerwatu zobaczyć Żubry. Rezerwat jest bardzo duży, można w nim spędzić sporo czasu. Na miejscu znajdziemy nie tylko słynne Żubry, ale też inne zwierzęta, między innymi krzyżówkę Żubra i bydła domowego – ŻUBRONIA.

Żubroń

Żubr, trochę wychudzony.

Jedziemy dalej, czeka nas ostatni etap podróży – do Białegostoku. Jechaliśmy przez spory kawałek puszczy. Nie spotkaliśmy “żubrów na dziko” ani harwesterów, o których było w tym czasie głośno. Przy wjeździe do miasta zauważyć można  spory bilbord z napisem “Pseudoekolodzy ręce precz od puszczy – mieszkańcy”.

Zalew Siemianówka

Zalew Siemianówka

Podróż dobiegała ku końcowi :(, powoli zbliżaliśmy się do Białegostoku. Ostatniego dnia zrobiliśmy 127 km. Cała trasa wyniosła 513 km, średnia prędkość to około 18 km/h.

Zrobiliśmy to!

Białystok następnego dnia po przyjeździe.

W Białymstoku noc spędziliśmy w akademiku. Następnego dnia czekał nas tylko pociąg do Torunia.

Ostatni etap trasy

Ostatni etap trasy

Trasa GreenVelo jest bardzo malownicza, sielska, z pięknymi krajobrazami i zabytkowymi elementami tamtejszej architektury. To kilkudniowe doświadczenie wywołało u nas tylko większy głód na większą eksploracje tego dziewiczego terenu.

Sprzęt, który woziliśmy ze sobą

  1. Okulary przeciwsłoneczne
  2. Nerka
  3. 2x powerbank
  4. Ładowarka do telefonu
  5. Głośnik
  6. Kabel jack
  7. Książka
  8. Garnek
  9. Patelnia
  10. Nóż
  11. Gaz
  12. Palnik turystyczny
  13. Klucze imbusowe
  14. Klucz 14
  15. Dętka
  16. Pompka
  17. Łatki
  18. Linki ściągające
  19. Namiot
  20. Śpiwór
  21. Mata do spania
  22. Latarka czołowa
  23. Lampa namiotowa
  24. Licznik rowerowy
  25. Selfiestick
  26. Torba na kierownice
  27. Uchwyt do telefonu
  28. Kamizelka odblaskowa
  29. Chusta na głowę
  30. WD-40
  31. Trytytki
  32. Śrubokręt
  33. Kombinerki
  34. Oliwka do łańcucha
  35. Krem do opalania
  36. Herbata, przyprawy
  37. Szmatka
  38. Notes
  39. Kubek gumowy
  40. Chusteczki nawilżane
  41. Płyn antybakteryjny
  42. 3 x spodenki
  43. 1 x strój rowerowy
  44. 5 x majtki
  45. 5 x skarpety
  46. 1 x długie spodnie
  47. 2 x koszuli termo z długim rękawem
  48. 5 x koszulki z krótkim rękawem
  49. Baterie
  50. Kamera sportowa
  51. Rękawiczki
  52. Obcinaczki
  53. Multitool
  54. Chusteczki do czyszczenia okularów
  55. Mapa papierowa
  56. Ręcznik
  57. Worek kompresyjny
  58. Apteczka
  59. Elektrolity
Green Velo – rowerem przez wschodnią Polskę
5 (100%) 1 vote
Share: