Tatry Wysokie

W sierpniu postanowiliśmy, że zdobędziemy razem najwyższą górę Polski – Rysy (2499m.n.p.m.). Wspólnie w Tatrach przez ostatnie lata mieliśmy okazję być 4 razy. Na początku to nawet nie myśleliśmy o tym, aby wspinać się na wysokie partie gór w naszym kraju. Najczęściej poruszaliśmy się wokół niskich dolin (np. Kościelisko), Morskiego Oka i Doliny Pięciu Stawów Polskich. Jednak poprzeczka w nas samych ciągle rosła, dlatego postanowiliśmy, że rok 2017 zakończymy wspólną wyprawą na najwyższy szczyt Polski.
Naszą podróż rozpoczęliśmy od Warszawy, gdzie byliśmy na Męskim Graniu. Do Zakopanego planowaliśmy jechać po koncertach nocnym autobusem, który idealnie pasował nam czasowo. Zależało nam także na tym, żeby być wcześnie rano na miejscu, tak aby nie tracić całego dnia. Niestety, ale autobus nie przyjechał. W oczekiwaniu na najbliższy pociąg noc spędziliśmy na dworcu PKS/PKP w Warszawie Zachodniej. Nie polecamy..
Po nieprzespanym dniu i nocy, dojechaliśmy wreszcie do Zakopanego. Nocleg mieliśmy tym razem poza granicami tego miasta – w Małym Cichym. Bardzo sympatycznie tam jest!
Zaczęła się straszna ulewa, którą postanowiliśmy wykorzystać na sen. Trwał on do rana!

 

I DZIEŃ WĘDRÓWKI – KOŚCIELEC

Następnego dnia pogoda okazała się być bardzo przestępna więc spontanicznie postanowiliśmy, że spróbujemy wejść na Kościelec (2155 m.n.p.m.). Łukasz bardzo chciał.
ZDJĘCIE MAPY ZE SZLAKAMI NA KOŚCIELEC
Pojechaliśmy do Kuźnic i stamtąd zaczęliśmy podchodzić niebieskim szlakiem w stronę Hali Gąsienicowej. Po drodze niestety złapał nas deszcz i byliśmy przemoczeni. W schronisku Murowaniec udało nam się trochę ogrzać, zjeść i napić się ciepłej herbaty.

Kościelec

Widok z Doliny Gąsienicowej na Kościelec

Po pół godzinie rozpogodziło się i ruszyliśmy dalej w drogę. Najpierw w kierunku Czarnego Stawu Gąsienicowego, a stamtąd na Karb (1853 m.n.p.m.). Pogoda nas nie rozpieszczała, bo znowu zaczęła się straszna ulewa i do tego pojawiła się gęsta mgła, która zasłaniała nam nie tylko piękne widoki, które nas otaczały, ale również szlak którym się poruszaliśmy…

Kościelec w całej okazałości

Kościelec w całej okazałości

 

Widok na Dolinę Gąsienicową

Widok na Dolinę Gąsienicową

Zrobiło się też bardzo ślisko, więc musieliśmy bardziej uważać na to jak stawiamy stopy. Łukasz miał moment lotu, spadając ze skały – nie polecamy i zalecamy wszelką ostrożność ;). Po drodze spotkaliśmy dwójkę starszych osób, którzy również nas ostrzegali przed mokrymi i śliskimi skałami.

W drodze na Kościelec

W drodze na Kościelec

Poruszając się dalej szlakiem czarnym, zrobiło się pogodniej i widoki zapierały nam dech w piersiach. Droga miejscami była trudna i wymagała kondycji fizycznej. Czasami trzeba było się wspinać wkładając w to więcej wysiłku i to dodatkowo nas motywowało do tego, żeby zdobyć górę.
Jednak jak dotarliśmy na szczyt to sami nie wierzyliśmy, że to już. Usiedliśmy, porobiliśmy zdjęcia, pojedliśmy, przebraliśmy ciuchy i po chwili zaczął padać sierpniowy śnieg, więc zaczęliśmy schodzić. Temperatura na szczycie gwałtownie spadła i zaczęły nam zamarzać ręce, bo nie mieliśmy zimowych rękawiczek. Trening przed Rysami uznaliśmy za naprawdę udany.

 

Kościelec - szczyt

Kościelec – szczyt

 

Trasa na Kościelec

Trasa na Kościelec

DZIEŃ II – KIERUNEK ZAWRAT

Kolejnego dnia pogoda znowu nas za bardzo nie rozpieszczała więc postanowiliśmy, że pójdziemy w kierunku Zawratu, który jest na wysokości 2159 m.n.p.m. . Wędrówkę rozpoczęliśmy wejściem na Dolinę Pięciu Stawów Polskich zielonym szlakiem, od strony największego wodospadu w Polsce jakim jest Siklawa, która ma około 65 metrów wysokości. Po podejściu na Wielki Staw udaliśmy się szlakiem niebieskim w kierunku Zawratu. Teren okazał się być bardzo dziewiczy. Sporo kamieni, skał, roślinności górskiej. Udało nam się spotkać nawet kozicę po drodze. Na przełęczy Zawrat tradycyjnie zrobiliśmy sobie przerwę na regenerację.

W drodze na Zawrat

W drodze na Zawrat

Dolina Pięciu Stawów Polskich

Dolina Pięciu Stawów Polskich

Przełęcz Zawrat

 

Trasa na Zawrat

Trasa na Zawrat

Strasznie wiało i było mgliście, więc spokojnym tempem udaliśmy się w dół. Był to drugi dzień treningu przed Rysami. Stwierdziliśmy, że kolejnego dnia naszej wędrówki będziemy podchodzić na Rysy niezależnie od warunków pogodowych. Spróbujemy – a co!

III DZIEŃ WYPRAWY – RYSY

Ostatni dzień wyprawy okazał się być strzałem w dziesiątkę. Trafiliśmy na idealne warunki pogodowe – słońce świeciło nam przez cały czas! Wyruszyliśmy rano o godzinie 7. Przedostaliśmy się do Palenicy Białczańskiej autostopem (spóźniliśmy się na busika więc trzeba było jakoś sobie pradzić), a stamtąd dość szybkim tempem w ciągu 1,5h doszliśmy do schroniska przy Morskim Oku. Zrobiliśmy sobie tam przerwę na śniadanie. Następnie ruszyliśmy w kierunku Czarnego Stawu pod Rysami (1580 m.n.p.m.).

Nad Czarnym Stawem pod Rysami

Nad Czarnym Stawem pod Rysami

Dalej poruszaliśmy się szlakiem czerwonym, według którego po około 3 godzinach i 20 minutach powinniśmy być na szczycie. Droga była różna. Miejscami dawała w kość, a gdzie indziej podczas wspinania na spokojnie można było podziwiać krajobraz. Łańcuchy przyczepione do skał były bardzo przydatne. Miejscami bez ich pomocy prawdopodobnie byłoby ciężko wejść na górę. Jedynym minusem był fakt, że tego dnia bardzo dużo ludzi wspinało się na Rysy i bliżej szczytu zrobiło się ciasno. Czekaliśmy godzinę w „kolejce” na wejście na szczyt góry.

Widok na Morskie Oko i Czarny Staw

Widok na Morskie Oko i Czarny Staw

W połowie drogi dołączył do nas Maciej (pozdrawiamy Ciebie!), który razem z nami kontynuował wspinaczkę. Stanie w kolejce wpłynęło na to, że na szczyt dotarliśmy o dość późnej porze. Postanowiliśmy, że będziemy schodzić stroną słowacką ze względów bezpieczeństwa. Weszliśmy jeszcze na Rysy słowackie (2503 m.n.p.m.), potem niżej zrobiliśmy sobie małą przerwę w Chacie pod Rysami.

Trasa na Rysy

Trasa na Rysy

Przy szczycie spotkaliśmy chłopaków, którzy w ramach akcji charytatywnej pod tytułem: “Korona Gór Polskich Dla Emilka” zdobywali Rysy. Więcej informacji na temat akcji: http://www.polska-zbrojna.pl/home/articleshow/23190?t=-Korona-Gor-Polski-dla-Emilka-

Z ekipą przy szczycie

Z ekipą przy szczycie

PO STRONIE SŁOWACKIEJ

Ruszyliśmy dalej w drogę. Trasa była znacznie łatwiejsza niż po stronie polskiej. Ze względu na to, że ostatni busik mieliśmy po 19, to musieliśmy się bardzo spieszyć. Miejscami zbiegaliśmy z góry.

Strażnik

Strażnik

Wychodek :)

Wychodek 🙂

Schody dla tragarzy po stronie słowackiej

Schody dla tragarzy po stronie słowackiej

Zejście po stronie słowackiej

Zejście po stronie słowackiej

Po stronie słowackiej...

Po stronie słowackiej…

Niestety, ale mimo tego, że byliśmy na czas, to busa do Polski już nie było. Wsiedliśmy do pierwszego pociągu, który podjechał na stację Popradske Pleso. Spotkaliśmy tam Polaków, którzy mieli ten sam problem co my i razem ogarnęliśmy sobie taksówkę do Zakopanego. Wróciliśmy około godziny 23. Następnego dnia wyjeżdżaliśmy o 3 nad ranem na PKS, którym jechaliśmy do Krakowa, a następnie BlaBla do Torunia.

Rysy

Rysy

 

Trasa na Rysy

Trasa na Rysy

PAMIĘTAJ O!

Poniżej prezentujemy listę niezbędnych rzeczy i wyposażenia, jakie zabraliśmy ze sobą w góry w porze letniej:

  • mapa
  • kurta przeciwdeszczowa/płaszcz przeciwdeszczowy
  • rękawiczki
  • czołówka
  • komin/szal
  • czapka
  • okulary przeciwsłoneczne
  • koszulka na przebranie
  • cieplejsze spodnie
  • apteczka(opatrunki, plastry, tabletki przeciwbólowe)
  • telefon i ładowarka do niego, powerbank
  • chusteczki nawilżające
  • jedzenie, termos/woda
  • gotówka

Z takim ekwipunkiem wyruszaliśmy w trasę.

Podsumowując w ciągu trzech dni zrobiliśmy około 57 km pieszo :).

Do następnego!

Tatrzańskie dwutysięczniki – sierpień 2017 rok
Oceń wpis
Share: