Wyspy kanaryjskie odwiedziliśmy w styczniu. Pandemia była już za rogiem, ale na szczęście bez problemów wróciliśmy do kraju. Na Teneryfie spędziliśmy tydzień, który jak to na wakacjach bywa minął błyskawicznie.

Przygotowanie

Jednym z naszych celów było zobaczenie wschodu słońca na wulkanie Teide, jako że to była ta cięższa część wycieczki to chcieliśmy mieć to szybko za sobą. Prognozy pogody również nie pozwalały nam na odkładanie wejścia na późniejsze dni (mountain-forecast.com). Plan przygotowany na szybko przed wyjazdem, niestety ale nie zdał egzaminu, bo zakładaliśmy wyjazd o 3 w nocy. Dzień przed planowanym wejściem, gdzie nieco dokładniej przyjrzałem się mapom i magicznie okazało się, że jednak trasa wejścia na wulkan jest trochę dłuższa. Finalnie położyliśmy się spać o 21, żeby o 24 wstać i ruszyć samochodem w kierunku parkingu przy szlaku Montana Blanca oczekując, że jedno miejsce wolne się znajdzie.

Dojazd na parking

Trasa nocą nie należy do najłatwiejszych, wymagana jest duża ostrożność. Będąc już dość wysoko warto się zatrzymać, aby spojrzeć na rozświetlone niebo. Temperatura wraz z wysokością zaczęła spadać, chociaż spodziewaliśmy się większych spadków. Dookoła mrok i martwa cisza…

Początek szlaku nr 7

Po dojechaniu na parking udało znaleźć się wolne miejsce, szybkie przepakowanie i ruszamy! Ruszyliśmy trasą szlakiem nr 7 w kierunku Montaña Blanca (na wysokości 2 348 metrów), a następnie w górę do schroniska.

Parking zaraz przy szlaku

Po godzinie 2 zaczęliśmy marsz. Deficyt tlenu w powietrzu był odczuwalny. Przed nami było tylko światło czołówki, na około mrok i zupełna cisza. Dodatkowo było bezwietrznie, więc warunki idealne.

Początkowo trasa prowadziła szeroką drogą, ale później zaczął się dość wąski odcinek, dlatego ubezpieczanie się śladem gpx trasy było wskazane, żeby przypadkowo nie zboczyć ze szlaku w tych czeluściach. Nad nami rozgwieżdżone niebo i łuny świateł miast. Przeżycie niesamowite, zwłaszcza że był to nasz pierwszy raz nocą.

Po dotarciu do schroniska Altavista 3270 m. n. p. m. (najwyżej położone schronisko w Hiszpanii) podjęliśmy decyzję o odpoczynku w schronisku i obserwowaniu wschodu z wysokości schroniska (pokonane przewyższenie, dało Gosi i tacie w kość). Warto tutaj wspomnieć, że aby wejść na wierzchołek i przebywać w jego okolicy w godzinach 9:00-17:00 należy mieć pozwolenie. Miesiąc przed wyjazdem zawnioskowaliśmy o pozwolenie, ale dostępne były godziny 15:00 – 17:00, krótko mówiąc nie skorzystaliśmy.

Schronisko Altavista

Schronisko zostało wybudowane w 1892 roku i jest bardzo dobrze wyposażone. W kuchni znajduje się czajnik, mikrofala. W korytarzu stoi automat z kawą, z którego natychmiast po przybyciu skorzystaliśmy (automat na monety – więc warto mieć ze sobą jakieś drobne). Zazwyczaj turyści, którzy planują wejście na wschód zostają tutaj na noc i na dwie godziny przed świtem wyruszają w drogę. Jak już usiedliśmy w kuchni to po chwili schronisko było puste. Nocleg można zarezerwować tutaj.

Nagrywanie wschodu słońca trochę mi nie wyszło: nie wyłączyłem auto focusa, mogłem wybrać tryb timelapse…, ale po drobnej edycji jakoś to wyszło. Będę wdzięczny za wskazówki w tym temacie.

Schronisko Altavista

Po wschodzie kiedy słońce rozświetliło na dobre rozległe zbocza wulkanu przyszedł czas na zejście. Za widnego można było dopiero zobaczyć jaką trasą przyszliśmy. Czołówki do plecaka i można było podziwiać piękne i rozległe widoki. Okazało się, że po drodze minęliśmy takie o widoki:

Zbocza Teide
Zbocza Teide
Prawdopodobnie pozostałości ostatnim wybuchu w 1909

Im bliżej było do auta tym więcej osób można było spotkać na szlaku, ale nie wiem czy chcielibyśmy być w ich skórze. Słońce wręcz zaczynało parzyć, a co niektórzy bez ochrony i bez filtru 50 +.

Plecak

Jeżeli będziecie się zastanawiali co spakować do plecaka na taką wycieczkę i w co się ubrać to poniżej znajdziecie małą listę. Muszę przyznać, że temperatura nam dopisała i nie było zimno, chociaż spodziewaliśmy się śniegu o tej porze.

Ubiór:
– czapka, rękawiczki, buff
– spodnie trekkingowe
– buty z gore
– dobra skarpeta
– koszulka termo
– kurtka

Plecak:
– czołówka
– termos z herbatą
– koszulka termo na zmianę
– kanapki
– woda

Podsumowanie

Na koniec mapka ze śladem:

Szlak parking – schronisko

Wejście nocą jak najbardziej należy do udanych wypraw – polecamy :). Pogoda nam idealnie dopasowała, zero opadu, zero wiatru. Sam szczyt co prawda nie został zdobyty, więc pewnie jeszcze nie raz w te strony się wybierzemy 🙂

PS. Wybierając się na Teide warto zarezerwować czas na odwiedzenie obserwatorium astronomicznego, o którym napiszę w następnym wpisie.

Share: